Wspieramy

Mount Kenya 2010 – Wyprawa przewodników tatrzańskich AKPT

6 września wyleciała do Kenii kolejna wyprawa organizowana przez Akademickie Koło Przewodników Tatrzańskich z Krakowa, którą wspiera nasz sklep. Po doświadczeniach poprzednich wyjazdów, podczas których przewodnicy z AKPT zdobyli stosunkowo wysokie ale łatwo dostępne wierzchołki Kaukazu (Kazbek – 2008 r.) oraz Kurdystanu (Ararat – 2009 r.) w tym roku postanowiono trochę podnieść poprzeczkę i pokusić się o zdobycie góry równie wysokiej ale znacznie trudniej dostępnej. Wybór padł na Mount Kenye (5199 mnpm), położony prawie na samym równiku drugi co do wysokości masyw Afryki, na którego najwyższe wierzchołki można dostać się tylko niełatwymi drogami wspinaczkowymi.

Masyw Mount Kenya
Masyw Mount Kenya

Głównym celem wyjazdu jest wejście na najwyższy wierzchołek masywu – Batian tzw. drogą klasyczną przez północną ścianę (o trudnościach IV+ w skali UIAA). Jeżeli dopisze pogoda i kondycja uczestników planowane jest także zaatakowanie znacznie trudniejszej, wschodniej ściany Neliona (5188 m.n.p.m.) – drugiego co do wysokości szczytu Mt.Kenii. (drogi „Eastern Groove” VII- ew. „East Gate” V+ – prawd. pierwsze polskie przejścia)

Przebieg dróg

Poza 7 osobowa grupą wspinaczkową w wyprawie bierze udział także 4 osobowy zespół trekingowy, który poza wejściem na trzeci, najłatwiejszy wierzchołek masywu Pt Lenana (4985 m.n.p.m.), planuje także zdobycie najwyższej góry Afryki, położonego w sąsiedniej Tanzanii Kilimanjaro (5895 m.n.p.m.).

Wyprawa ta , będąca kolejnym wyjazdem przewodników tatrzańskich z AKPT w góry całego świata organizowana jest tak jak poprzednie w znaczącym stopniu w oparciu o środki własne uczestników.
Patronat medialny nad wyprawą objęły: portal internetowy Onet.pl, Radio Kraków-Małopolska, Tygodnik Powszechny, Tygodnik Podhalański, magazyny : „National Geographic Traveler” , „Góry”, „Tatry-TPN”, „Globtroter” i „Extremium” oraz telewizja „Travel Channel”
Aktualne informacje o wyprawie będą na bieżąco publikowane na stronach www.akpt.pl


Krakowska wyprawa na Changi Tower

Działając w składzie Łukasz Depta (POLAR SPORT TEAM), Piotr Sztaba, Andrzej Głuszek próbowaliśmy wspiąć się na wybitną dziewiczą turnię Changi Tower (6500 m n.p.m.) znajdującą się w rejonie masywu K6 w Karakorum.

Changi Tower

Pomysł zdobycia Changi Tower zrodził się w roku 2007 po konsultacjach z wybitnym znawcą rejony Jerzym Walą. Działanie w tym rejonie wymaga specjalnego zezwolenia, które po wielomiesięcznych staraniach udało nam się zdobyć. Zezwolenie obwarowane było jednak karkołomnym warunkiem podejścia pod turnię, mianowicie przez dolinę Nangmah.

08 Górne piętro doliny Nangmach
Górne piętro doliny Nangmach

Wyruszyliśmy z Krakowa 1 lipca i po siedmiu dniach założyliśmy bazę na wysokości 4300 m n.p.m. w górnym piętrze doliny Nangmah. Dobra pogoda na początku wyprawy ułatwiła nam znalezienie drogi do doliny Lachit. Pierwszy widok na Changi Tower z przełęczy Austriaków (5500 m n.p.m.) uzmysłowił nam, że trudnością nie będzie tylko samo wspinanie, ale również podejście pod ścianę przez mocno uszczelniony, zagrożony serakami lodospad. Po kilku dniach transportu sprzętu przez przełęcz Austriaków założyliśmy bazę wysuniętą w górnym piętrze doliny Lachit.

19 Polisch Col i dolina Lachit
Polisch Col i dolina Lachit

W kolejnych dniach z duszą na ramieniu udało nam się pokonać lodospad i złożyć depozyt sprzętowy na przełęczy 5900 m n.p.m., którą nazwaliśmy Polish Col (przypuszczalnie byliśmy tam pierwszymi ludźmi). Przed głównym atakiem postanowiliśmy odpocząć w bazie głównej, gdzie zatrzymało nas kilkudniowe załamanie pogody.

Po ośmiu dniach znaleźliśmy się ponownie na przełęczy Polish Col. Niespodziewanie tym razem mnie i Andrzejowi podchodziło się dużo wolniej niż poprzednio i dopiero wczesnym popołudniem rozpoczęliśmy wspinaczkę w mikstowym terenie. Wcześniej oceniony teren jako łatwy, w rozmiękłym śniegu okazał się wymagający i po kilku wyciągach na wysokości 6000 m n.p.m. założyliśmy na małej wyrąbanej w lodzie półce biwak.

29 Łukasz w ścianie Changi Tower
Łukasz w ścianie Changi Tower

Noc przerywana była moimi i Andrzeja atakami kaszlu, a skończyła się ostrymi objawami choroby wysokościowej u mnie (wymioty, ostry ból głowy, zaburzenia świadomości). W tej sytuacji podjęliśmy decyzję o zjeździe na dół. Ja coś bełkotałem o możliwości zrobienia ściany przez samego Andrzeja i Łukasza, jednak chłopcy w sytuacji zagrożenia mojego zdrowia podjęli od razu decyzję o konieczności jak najszybszego zjazdu razem ze mną w dół. Po dwóch dniach udało się nam wrócić do bazy w dolinie Nangmah, gdzie mój stan zdrowia zdecydowanie się poprawił.

Skończył się czas wyprawy i gruntownie załamała się pogoda, która przerodziła się w powódź stulecia w Pakistanie. W wyniku powodzi nasz powrót okazał się nie lada wyzwaniem. Dodatkowo z Pakistanu przywieźliśmy małych pasażerów na gapę w postaci uciążliwych drobnoustrojów, przy których choroba wysokościowa okazała się jedynie drobną niedyspozycją.

Dziękujemy wszystkim naszym sponsorom, którzy znacząco wsparli nas przy realizacji tego projektu oraz wszystkim, którzy trzymali kciuki za nasz szczęśliwy powrót do Polski. Nie udało nam się wejść na szczyt, jednak ja przekonałem się co w górach znaczą partnerzy, na których można liczyć. Pod turnię Changi Tower mamy zamiar jeszcze wrócić, wszak „Changi” w języku pendżabskim znaczy „przepiękna”.

Piotr Sztaba


Mongolia 2010

W dniach 13.07 – 05.08. 2010 roku miała miejsce wyprawa poszukiwawcza do Mongolii, której celem było wykonanie prac geologicznych na pustyni Gobi.  W skład wyprawy weszli studenci AGH w Krakowie: Ireneusz Królewicz, Arkadiusz Piotrowski, Jakub Tomczyk, Władysław Zygo.

Po przyjeździe do Ułan Bator mieliśmy 2 dni wolnego na zwiedzanie stolicy.

 mongolia2010

fot. A. Piotrowski - Parlament Mongolii

 mongolia2010

fot. A Piotrowski - Parlament Mongolii

Wyprawa na pustynię Gobi rozpoczęła się 16 lipca. Udaliśmy się w rejon miejscowości Bayanleg. Po drodze zjedliśmy tradycyjny obiad w jurcie – mongolskim domu.

 mongolia2010

fot. J. Tomczyk - Jurta

17 lipca dotarliśmy w miejsce pierwszego obozu – do wąwozu „GPZ”.

 mongolia2010

fot. J. Tomczyk - Gobi

 mongolia2010

fot. J. Tomczyk - Gobi

 mongolia2010

fot. J. Tomczyk - obóz 1

Przebywaliśmy tam 6 dni, po tym czasie przenieśliśmy się na zachód, w pobliże miejscowości Bayangovi. Tam na wędrówkach po Gobi spędziliśmy 3 dni. Pierwszego dnia przywitały nas idące do wodopoju konie.

 mongolia2010

fot. J. Tomczyk - konie na pustyni

 mongolia2010

fot. J. Tomczyk - konie na pustyni

Po 3 dniach przenieśliśmy się w trzeci rejon (ok. 20 km na zachód od Bayangovi). Obóz był położony na wysokości ok. 1500 m n.p.m.. Tam przebywaliśmy 4 dni i tam Gobi nas zaskoczyła, praktycznie każdego wieczora zsyłała nam burzę, a krajobraz, który tu spotkaliśmy, przypominał bardziej krajobraz księżycowy niż pustynny.

 mongolia2010

fot. J. Tomczyk - Burza nad Gobi

 mongolia2010

fot. J. Tomczyk - Gobi

31 lipca zwinęliśmy obozowisko i wyruszyliśmy w drogę powrotną do Ułan Bator. Nasza trasa prowadziła przez Arvaikher. Przejechaliśmy m.in. przez przełęcz na wysokości prawie 2400m.n.p.m. ,a w dolinie widzieliśmy Ninja (osoby, które na dziko poszukują złota).

 mongolia2010

fot. J. Tomczyk - Przełęcz i dolina Ninja

2 sierpnia dotarliśmy do Karakorum, dawnej stolicy Mongolii.  Przed wjazdem do miasta przywitało nas Owo ze ścianami, na których przedstawiona jest historia państwa mongolskiego. Jeszcze tego samego dnia wróciliśmy do Ułan Bator, gdzie mieliśmy dwa dni na dalsze zwiedzanie.

 mongolia2010

fot. J. Tomczyk - Owo nad Karakorum

 mongolia2010

fot. J. Tomczyk - widok na Karakorum

5 sierpnia o 18.40, czasu miejscowego, wylądowaliśmy w Warszawie, gdzie zakończyła się nasza niezapomniana wyprawa po Mongolii. Poza zwiedzaniem kraju zapoznaliśmy się też z mongolską kuchnia oraz tamtejszym stylem życia, które znacznie odbiegają od naszych standardów.


IV Małopolskie Zawody Wspinaczkowe Osób Niepełnosprawnych

W IV odsłonie Małopolskich Zawodów Wspinaczkowych Osób Niepełnosprawnych w Ramach TYGODNIA OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH „KOCHAM KRAKÓW Z WZAJEMNOŚCIA” wzięło udział 41 zawodników.

 IV_zn_01

Duża absencja zawodników wynikała z faktu powodzi, jaka dotknęła małopolskę, a także w związku z przesuwaniem terminu samych zawodów (co też było spowodowane powodzią a raczej usuwaniem jej skutków i trudnościami związanymi z transportem i komunikacją). Tym bardziej gratulujemy wszystkim uczestnikom którzy stanęli na wprost ściany by zmierzyć się z nią, a często z samym sobą.

 IV_zn_01

28.05.2010 Okazał się słonecznym pięknym dniem, a Mały Rynek przychylnym miejscem dla zawodników, którzy po potwierdzeniu udziału w zawodach, otrzymywali numer startowy, przyklejali go na plecy i zgłaszali się do sędziów.
Tu czekało ich nie lada wyzwanie. Pokonać stres, pokonać strach, lęk wysokości, skoncentrować się, sprężyć i wystrzelić jak rakieta do góry ile pary w rękach i nogach.
Dla jednych były to kolejne zawody, dla nie których pierwsze, a dla kilku osób był to w ogóle pierwszy kontakt ze wspinaniem ( i to od razu na zawodach). Były łzy rozpaczy, łzy z bólu, łzy ze strachu ale były też i łzy radości i łzy zwycięzców.

 IV_zn_01

Jak przed rokiem w kategorii na czas kobiet triumfowała Izabela Cumbrowska z WTZ Arkadaia z Torunia (broniąc tytuły mistrzyni). W kategorii mężczyzn nie udało się obronić I-ego miejsca Przemkowi Zacharczukowi z WTZ Arkadia – który zajął 3 miejsce na podium. Najlepszym okazał się Paweł Rusin.

 IV_zn_04.jpg

Jak co roku najwięcej emocji wzbudzała konkurencja Free style, w której startuje najwięcej zawodników, prezentując najróżniejsze style i umiejętności. Chociaż dla przykładu podam dwie skrajności: jedna zawodniczka bardzo pięknie technicznie, z dużą gracją i namaszczeniem każdego ruchu pokonała drogę, zaś druga nie bacząc na ból, siniaki, odpadając co pół metra (bodajże odpadła 43 razy), „brnęła” w górę nie zrażając się niczym, dla niej ważny był cel: „dosięgnąć dzwonka za wszelką cenę i to jak najszybciej”. Cel ten w najpiękniejszym stylu zajął Jerzy Giza, który tym samym zajął pierwsze miejsce w tej kategorii.

Tak jak w poprzednich latach dzięki hojności sponsorów można było wręczyć nagrody dla zawodników. Sponsorami nagród byli: Polar Sport, Salewa, Góry, Reni Sport.

 IV_zn_01



Koniec wyprawy Changi Tower 2010

Zakończyła się akcja górska krakowskiej wyprawy Changi Tower 2010, która 1 lipca wyruszyła do Pakistanu w składzie: Andrzej Głuszek, Piotr Sztaba i Łukasz Depta. Celem wyprawy było zdobycie dziewiczego szczytu Changi Tower o wysokości 6500 m, w Karakorum w masywie K6. Niestety nie udało się osiągnąć wierzchołka Changi Tower, atak załamał się w połowie ściany. Członkowie wyprawy są obecnie w Skardu.

Changi Tower

Nie udało się zrealizować głównego celu wyprawy, ponieważ podczas ostatecznego ataku szczytowego, w czasie biwaku na wysokości 6000 m n.p.m., po pierwszym dniu wspinaczki Piotr Sztaba dostał ostrego ataku choroby wysokościowej.

Kontynuowanie wspinaczki było niemożliwe i zespół wycofał się ze ściany, by po dwóch dniach wrócic do bazy w dolinie Nangmah.


Copyright © 1996-2010 blog.polarsport.pl. All rights reserved.
Jarrah theme by Templates Next | Powered by WordPress